Giełczew

Giełczew to dopływ Wieprza o długości ok. 50 km. Jest mi szczególnie bliska, bo mam do niej rzut beretem, ale przede wszystkim oferuje szczególny kontakt z przyrodą i przygodą. Zwalone drzewa, miejscami bystry nurt, próg który można pokonać kajakiem – to lubię!

Stryjno-Wygnanowice (2 km, 45 min)

To pierwszy generalnie spławny odcinek Giełczwi. Generalnie, bo to zależy oczywiście od aktualnego stanu wody. Cisza, spokój, generalnie brak towarzystwa, bo rzadko spotyka się tu kajakarzy, za to możliwe spotkania z dziką zwierzyną, zwalonymi drzewami, a pojawiający się wędkarze zwiastują zbliżający się młyn w Wygnanowicach, koniec odcinka i przenoskę.

Miejsce wodowania kajaków: https://goo.gl/maps/wRCdobuEncPrkeo68 (niełatwe zejście)

strome zejście i wysokie trawy – to może czekać wodujących kajaki w Stryjnie

Wygnanowice – Gardzienice (3 km, 1:15 min)

To był mój pierwszy spływ Giełczwią i traktuję go jako taką “pierwszą miłość”. Bo jest co kochać! Już od spuszczenia kajaka do rzeki za młynem w Wygnanowicach dzika Giełczew zaskakuje i nie daje spokoju. Totalnie zarośnięta, dziewicza jak Amazonka w górnym biegu, oddalona od ludzi i ich siedzib, cicho (oprócz tych bobrów), chłodno i spokojnie. Ale zarazem niełatwo, trzeba się pilnować, żeby nie skończyć w przybrzeżnych trzcinach.
Drzewa. Na tym trzykilometrowym odcinku jest około 9 powalonych drzew. Większość z nich da się ominąć przepływając pod nimi (momentami trzeba się całkowicie położyć w kajaku), po dwóch da się prześlizgnąć, a po ostatnim – potężnej, dwukonarowej wierzbie – trzeba się przespacerować i przeciągnąć kajak na drugą stronę. Wszystkie przeszkody da się pokonać bez wchodzenia do rzeki. Innym drzewnym aspektem są nisko zwieszone gałęzie – w połączeniu z poniższymi przeszkodami czasem nie masz wyboru i musisz przeczesać fryzurę. Aha, jeszcze jedno. Jest taki moment w końcu maja, który sprawia, że spływ tym odcinkiem jest podwójnie urokliwy. Gdzieś na drugim kilometrze nad wodą zwieszają się gałęzie potężnych akacji, które właśnie w tym czasie okrywają się białym kwieciem. Warto to zobaczyć. 

Pokonywanie przeszkody na Giełczwi

Tatarak. To jest taki niepozorny wróg. Na chwilę opuścisz wiosło, zboczysz lekko z wytyczonej metrowej ścieżki nurtu i lądujesz w pasie tataraku. A stamtąd naprawdę niełatwo się wydostać. Unieruchamiają kajak na tyle skutecznie, że zdarzało mi się parkować łódkę i ją opuszczać bez strachu, że znajdę ją potem w okolicach Łęcznej. 
Meandry. W połączeniu z trzcinami sprawiają, że na tym krótki odcinku ani na chwilę nie możesz odłożyć wiosła. Jest na tyle wąsko, że często trzeba po prostu wyhamować kajak, wytracić prędkość, żeby się zmieścić. 
Zwierzęta. O zawał serca przyprawiają potężnie pluskające do wody ukryte w chaszczach bobry. Płyniesz sobie spokojnie, a tu nagle jakby ktoś miotnął potężnym kamulcem w wodę. To nie kamień, to bober. Inne hałasy generują kaczki, czasem majestatycznie poderwie się do lotu bocian. Widziałem też kukułkę. Sekcję ptasią tego wpisu uzupełnię, jak otrzymam raport ze spływu od naszego sąsiada, Pana Marka, który nie tylko zna całą polską awifaunę, ale nazywa ją po łacinie, potrafi z nią pogadać, a czasem zaobrączkować. Jednym słowem – jest zapalonym ornitologiem. Jak się pokusi o pokonanie tego odcinka, to z pewnością uzupełni naszą wiedzę co do ptaków na tym odcinku Giełczwi.
Kamienie. Na sam koniec spływu widzisz most w Gardzienicach. Już chcesz się zatrzymać zaraz przed nim po prawej stronie, gdy nagle… unosi się kilka metrów do przodu ostro przyspieszający nurt. Tutaj już nie tak łatwo zawrócić. Jeśli poniesie Cię za most, to najlepiej po kilku metrach zawrócić i trzymać się prawej (zachodniej) strony rzeki. Tam nurt jest łagodniejszy, można wyskoczyć i po kamienistym dnie przeciągnąć kajak i potem wciągnąć go obok schodów. 
Jednym słowem – piękny odcinek z przeszkodami i dlatego warto go zaliczyć. 

W Gardzienicach, 150 m od rzeki, znajduje się wieża widokowa z placem zabaw, grillem i wiatą. Warto się tam zatrzymać!

Wieża widokowa w Gardzienicach

Miejsce wodowania kajaków: https://goo.gl/maps/8bUuGwTauKU4TYH17

Gardzienice – Piaski (5 km, 2h)

Ruszamy z Gardzienic (warto sprawdzić wieżę widokową), czeka nas dość trudny, bo pod koniec sezonu mocno zarośnięty odcinek rzeki. Nurt jest ostrzejszy pod mostem, ale potem łagodnieje. Po kilometrze łagodny próg, można go nawet nie odczuć przy wysokiej wodzie. Początkowo rzeka trochę meandruje, potem wyrównuje koryto i płynie wzdłuż miejscowości Giełczew. Znajdziemy kilka miejsc, gdzie można wyjść na brzeg i rozprostować kości.

Znakiem, że zbliżamy się do końca, jest dobrze widoczny na horyzoncie kościół w Piaskach.

Na horyzoncie kościół w Piaskach

Uwaga! Spływ kończymy po prawej stronie przed mostkiem, pod którym znajduje się śluza. Konieczna przenoska!

Miejsce wodowania kajaków: https://goo.gl/maps/Dpkyhy78PNqMWb8d9

Piaski – Brzezice (4,5 km, 2h)

Wodujemy kajaki po prawej stronie (patrząc zgodnie z nurtem rzeki, czyli na północ) od mostku nad jazem w Piaskach. Pierwszą przeszkodą jest niska kładka, niekiedy da się pod nim przepłynąć, a niekiedy pozostaje wyskoczyć z kajaka na kładkę, a potem pustą łódkę przerzucić na drugą stronę i śmigamy dalej. Po drodze jest sporo łąk, gdzie można się zatrzymać na krótki postój. Mijamy jeszcze jeden niski mostek, a znakiem zbliżającego się końca jest bardzo przyjemny, około metrowy jaz, który możemy spokojnie pokonać kajakiem, oczywiście ryzykujemy zalanie kajaka, ale to jest ważny element składowy tej przyjemności. Jeden z kajakarzy skomentował skok przez jaz w ten sposób: “uświadomiłem sobie, że w moim życiu już od dawna nie wydarzyło się nic ciekawego”. Jak się skąpiesz – nie martw się, 100 metrów dalej można spokojnie wyjść na brzeg i zmienić ubrania lub zakończyć tam spływ.

Koniec spływu w Brzezicach, widok z mostu.

Miejsce wodowania kajaków: https://goo.gl/maps/2UfPMZGU6An78hcY9

Koniec odcinka: https://goo.gl/maps/hotTj9HsVsCGaEWU6

Brzezice – Biskupice

Zaczynamy chyba w najbardziej malowniczym miejscu na Giełczwi – za mostem w Brzezicach. Dosłownie kawałek Roztocza, z piaszczystym dnem i cichym lasem po obu stronach rzeki.

Miejsce wodowania kajaków: https://goo.gl/maps/hotTj9HsVsCGaEWU6

Biskupice – Pełczyn

Ten odcinek należy do najtrudniejszych, ze względu na dość gęste trzciny po obu stronach rzeki.

Pełczyn – Siostrzytów

Ostatni kawałek Giełczwi, w Siostrzytowie rzeka uchodzi do Wieprza. Po przedarciu się przez trzciny zostawiające kajakarzom około metra wolnej przestrzeni czeka na nas jedna przenoska, a potem najbystrzejszy nurt na spokojnej jak dotąd Giełczwi. Wiatr we włosach gwarantowany!

Miejsce wodowania kajaków: https://goo.gl/maps/tnT94KqWctFZNgWj8

Miejsce odbioru kajaków: https://goo.gl/maps/kSKCgHGX7r9BCBAN6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *